Chodze duzo.stop.
Malo pisze.stop.
Jestem na 15 pietrze.stop.
I caly swiat pode mna.stop.
Super mieszkanie.stop.
Wielki mor.stop.
Malo turystow.stop.
Piekne widoki.stop.
I widzieli mnie w kosmosie.stop.
Ciezkie podejscia.stop.
Wspinanie po murze.stop.
Grube amerykanki.stop.
I jedna piekna hiszpanka.stop.
Jutro lece.stop.
Gacie mokre.stop.
Cash skonczony.stop.
Spotkalem Polaka z Alaski.stop.
Duzo znakow ze to juz tuz tuz.stop.
Znaki dookola.stop.
Chyba oszalalem.stop.
STOP.stop.
Taki to wlasnie Pekin, w ciaglym ruchu gonitwie pomiedzy metrem a kolejnymi atrakcjami miasta. W 3dni zobaczylem prawie wszystko lacznie z murem. Bynajmniej nie oznacza to ze miasto jest male. Za jakosc zwiedzania nie recze. Bylem widzialem, a reszte dorobi wyobraznia i bede mogl snoc dlugie opowiesci przy kominku trzymajac rece na piersiach panienek a niebo bedzie przy tym niebieskie a ja wciaz na nowo bede przemierzal TiamenSquere,ForbiddenCityZZAmuru, OlympicStadiums, 798, TempleOfHeaven, Hutongi, WhitePagoda, GreatWall i nieskonczone kilometry brukow pekinskich.
No comments:
Post a Comment