Friday, 22 August 2008

DZIEŃ CZWARTY: 21.08

A mialo być krótko :). Dal z roti dodal otuchy po niedoszlym ukamieniowaniu przez jebane dzieci Pakistamu.
Przejazd przez Indus. Wpis do księgi ewidencyjnej tuż pod Jackiem Telerem, który wracal tą drogą z K2 3 dni wczesniej. Nowe sily wypelniają mnie po brzegi. Besham okazuje się taką dziurą, że przejeżdżam je zamykając oczy i wjeżdżam na cienką nitkę nazywaną przez niektórych KarkorumHighway, i przez góry przejeżdżam do Pattanu. Okazuje się, że tam tylko jeden hotel jest i manager zaskakuje mnie ceną 2100RPS. Rozmawiamy chwilę i jak dowiaduje się, że przejechalem dzisiaj 90km to dostaję nice price 300RPS i zaprasza mnie na kolację. Gdy przekraczam próg pokoju, który jest tak eksluzywny, że przecieram oczy, za moimi plecami zaczyna się BURZA. I to burza Pakistańska. Drzewa gnie do ziemi a piachem tak sypie po oczach, że nawet nie można zdjęcia zrobić. Patrzę w miejsce gdzie pwinna być droga a tam tylko kurz i kamienie latają. No to udalo mi się.
I ta kolacja - ryz z wazywami i chinski kurczak. I mam przyjaciela nowego:)

No comments: