DZIEŃ TRZECI: 20.08.2008
Piękna data. Mansehra - Batagram.
Pierwsze 24km w przyjemnym terenie up&down. Kolejny etap okazal się przeważającym podjazdem na odcinku 25km (sic!). Z Scharkul to już cudowne 17km zjazdu górami z widokiem na tarasowe zamieszkale wzgórza. Meksyk. Zmęczony jestem i pierdolę pisanie.
Jestem w Batagram, w hoteliku u lokalnego przywódcy partii jakiejstam. Syf, kila, ale goscie mili. Oprócz mnie mieszkają tutaj Pasztuni z Afganistanu i kilku przemytników. Miasto zniszczone przez Earthquake(oryginalna nazwa z mapy) z 2005 roku. Widok z ulicy - siedzą goscie, piją herbatkę na pierwszym piętrze w pokoju, który teraz jest tarasem. I tak co drugi dom. Wnętrznosci mieszają się z ulicą.
Wednesday, 20 August 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment