DZIEŃ ÓSMY: 25.08.2008 Jaglot - Gilgit
Wreszcie tu jestem. Spotkalem Lidię i Michala i nowe sily we mnie wstępują. Kąpiel pod PRYSZNICEM MANNNN!!! Próbowalem wyprać spodnie ale raczej jest to niemożliwe. Mily hotel. Chillout. Tak różny od calej drogi, którą przejechalem, aby tu dotrzeć. Dumny jeste!
A droga byla przyjemna, pomimo że rano ciężko bylo wstać. Prawie sie czulem jak w mym pokoju nad Swiatem. Spokój, cisza i sen. Jutro Inshallah pojadę, a może dopiero pojutrze.
Monday, 25 August 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment